Kolejowy cyrk

„Pielgrzymka niewiele dłużej idzie”. Internauci komentują absurdy PKP

„Polska kolej to jeden wielki absurd”, „pielgrzymka niewiele dłużej idzie”, „kręcą zapewne nową komedię” – to tylko niektóre z komentarzy telewidzów po tym, jak Teleexpress pokazał materiał dotyczący absurdów PKP. Z biletem na pociąg w ręku podróżuje się autobusem albo jadąc do celu nadrabia trzysta kilometrów. A to tylko część z bogatego spektrum. Tylu atrakcji co polskie koleje nie dostarczy chyba nikt. Nudy nie ma!

Ze Szczecina do Łodzi bezpośredni pociąg pokonuje siedemset kilometrów zamiast czterystu. Zahacza na przykład o Trójmiasto. Według PKP taka trasa pociągu jest uzasadniona. – Komunikuje regiony i jest dla pasażerów, którzy chcą się przesiąść – mówi Zuzanna Szopowska z PKP Intercity. 

Andrzej Markiewicz na Facebooku dokonał ciekawego porównania, które daje do myślenia: Poznań – Koszalin 5,5 godziny, lot do Londynu z Gdańska albo Poznania to 1,45 godziny. 

Ale czymże jest 5,5 godziny, skoro można podróżować o wiele dłużej. Agata Lasoń napisała, że pociąg z Łodzi do Słupska jechał 14 godzin, bo najpierw z Łodzi cofał się do Karsznic! Strach pomyśleć, ile jechałby, gdyby nie przyjechał punktualnie. 

Pociąg pod specjalnym nadzorem 

Są takie pociągi, które punktualne nie są regularnie. Z Warszawy na Hel można się dostać ekspresem Jantar. To pociąg pod specjalnym nadzorem – zapewniają kolejarze. Ale prawie codziennie jest spóźniony. Z Helu wracają bowiem do stolicy te same wagony. Na sprzątanie czasu jest mało, tory na półwyspie zatłoczone – efekt to nawet dwugodzinne opóźnienia. 

Problemu z torami nie mają podróżujący między Warszawą a Białymstokiem. Z powodu remontu kursują tam autobusy. Pendolino to nie jest, ale taki pociąg to rarytas na światową skalę. 

Czas podróży i oryginalna trasa zaplanowana przez PKP to niejedyne absurdy kolei. Olga Horba tak opisała swoją przygodę z PKP: „Woda lejąca się spod lustra w »toalecie«, a nie z kranu. Chociaż dla niektórych zaskoczeniem może być to, że w ogóle jest woda. A no i zepsute ogrzewanie przy 30 stopniach na zewnątrz. Zepsute, bo działające i 8 osób w przedziale”. Nic tylko jechać.

 

 


 

Kolejowe absurdy. Chcesz zapłacić mniej? Kup bilet na dłuższą trasę

 

Spółki kolejowe prześcigają się w wymyślaniu wyjątkowo absurdalnych promocji. Przykład? Pasażerowie Przewozów Regionalnych mieszkający na wsi muszą płacić za bilety więcej niż podróżni z wielkich miast. Sami kolejarze nie wiedzą, dlaczego akurat podroż z tej, a nie z innej miejscowości, jest objęta promocją.

O tej nielogicznej ofercie pisze w środę "Dziennik Polski".

Przewozy Regionalne ogłosiły kilka dni temu listę tak zwanych połączeń w dobrej cenie. Na wybranych trasach pasażerowie mogą kupić bilet po obniżonej cenie. Sęk w tym, że dotyczy to tylko podróżujących z i do dużych miejscowości.

Miejscowość bez promocji

Na liście znajduje się kilkanaście połączeń w Małopolsce, m.in. z Krakowa do Zakopanego, Krynicy i Tarnowa. Dla przykładu, na tej ostatniej trasie (77 km) bilet kosztuje normalnie 17 złotych i 10 groszy. Dzięki nowej ofercie Przewozów Regionalnych pasażer odjeżdżający z Krakowa zapłaci jednak tylko 14 zł. Tymczasem podróżny, który do Tarnowa chce dojechać np. z Kokotowa pod Wieliczką (66 km) musi zapłacić za podróż już 15 zł 60 gr. Powód? Promocja nie obejmuje jego miejscowości.

Nie wiedzą

Kolejarze nie byli w stanie wytłumaczyć dziennikarzom "Dziennika", na jakiej podstawie wybierano miejscowości objęte promocją. Radzili jednak, by pasażer wsiadający do pociągu np. właśnie w Kokotowie i jadący do Tarnowa, żądał od konduktora wydania biletu na... dłuższą trasę, czyli rozpoczynającą się w Krakowie. Wtedy zapłaci mniej.

Zobacz jakie prawa przysługują pasażerom, gdy pociąg ma opóźnienie.

 


Ostrzeżenie: jeśli wciąż jesteś zmęczony po sylwestrowym szaleństwie, to nie czytaj tego tekstu. Głowa może rozboleć nawet wyspanych i rześkich czytelników. Podjąłeś wyzwanie? To się skup. Ale jeśli na koniec okaże się, że niewiele zrozumiałeś - nie przejmuj się. To raczej zdrowy objaw

 

W połowie grudnia zmienił się kolejowy rozkład jazdy. Inaczej zaczęły jeździć także pociągi Kolei Mazowieckich. Informując o zmianach, napisaliśmy m.in., że popołudniowy pociąg przyspieszony do Warszawy będzie się zatrzymywał w Lesiowie (takie składy w tej miejscowości zwykle nie stają). Z rozkładu jazdy zamieszczonego na stronie KM wynikało, że pociąg wyjeżdżający z Radomia o 18.21 będzie przyjeżdżać do Lesiowa o godz. 18.33 i odjeżdżać o 18.38. Pięciominutowy postój w malutkim Lesiowie to dużo, zwykle składy stoją tam minutę lub dwie. Uznałam, że pewnie na tej stacji pociąg z Radomia mija się z innym, i faktycznie o tej samej porze przez Lesiów przejeżdża skład ze stolicy. Więc przyspieszony i tak musiałby się tam zatrzymać. Dobrze, że chociaż pasażerowie z Lesiowa skorzystają - pomyślałam.

Kilka dni po wejściu w życie nowego rozkładu okazało się, że nie wszyscy o zmianach wiedzą. Kasjerka w Radomiu nie chciała pasażerom sprzedać biletu do Lesiowa na 18.21, bo jak stwierdziła, to pociąg przyspieszony i w tej miejscowości nie staje. Podróżni poszli porozmawiać z obsługą pociągu, okazało się, że uda im się w Lesiowie wysiąść - skład ma tam postój. Konduktorka uznała, że skoro biletu nie chciano im w kasie sprzedać, to dodatkowej opłaty za wypisanie biletu w pociągu nie naliczy. Poproszone o wyjaśnienie niejasnej sytuacji biuro prasowe KM odpowiedziało, że "to pewnie był jednostkowy przypadek" i pociąg zgodnie z rozkładem powinien zatrzymać się w Lesiowie.

I wszystko byłoby dobrze (bo wiadomo - pomyłki się zdarzają), gdyby nie to, że kilka dni temu sytuacja przy kasie biletowej się powtórzyła. Dodajmy, kasjerka odmowę sprzedaży biletu uzasadniła w taki sam sposób jak poprzednio. Szczęśliwie po dyskusji z obsługą pociągu pasażerowie i tym razem ostatecznie wsiedli, tyle że spotkali się z mniejszym zrozumieniem i dodatkowe 4 zł za zakup biletu u konduktora zapłacili. 

Jak się okazało, nie tylko podróżni do Lesiowa musieli dopłacać. Jednemu z pasażerów, który chciał jechać do Ustanówka, bilet w kasie sprzedano, a już w pociągu okazało się, że tam przystanku nie ma i pasażer musiał dopłacić za dojazd do następnej stacji - Zalesia. 

Znowu zadzwoniłam do biura prasowego KM, tam po raz kolejny zapewniono mnie, że pociąg w Lesiowie się zatrzymuje. Na wszelki wypadek zajrzałam również na stronę internetową spółki, i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że zamieszczony tam rozkład nie przewiduje jednak postoju w tej miejscowości, a przynajmniej nie dla pasażerów. 

Co innego mówi rozkład zamieszczony na stronie PKP. Według niego skład staje w Lesiowie. Po raz kolejny pytam: staje czy nie? Tym razem biuro prasowe informuje, że skład ma tam jedynie postój techniczny i pasażerowie nie mogą w Lesiowie wsiadać i wysiadać. Co się zmieniło i kiedy? Dlaczego według jednego rozkładu postój jest, a według innego nie ma? - zapytałam w Kolejach Mazowieckich i wciąż czekam na odpowiedź. Skoro skład ma w Lesiowie postój techniczny (bo przepuszcza inny pociąg), co stoi na przeszkodzie, by pasażerowie mogli tam wsiadać i wysiadać? Przecież przyspieszony nadal czeka tam kilka minut na osobowy z Warszawy, który wciąż przyjeżdża do Lesiowa o 18.35, a odjeżdża minutę później? Już nie mogę się doczekać odpowiedzi KM.

Tymczasem z rozkładu zamieszczonego na głównej stronie PKP postój w Lesiowie również zniknął. Ale dzień przed sylwestrem kasjerka bilet do Lesiowa na przyspieszony o 18.21 bez zająknięcia sprzedała. Dla odmiany podróżnych z takim biletem do pociągu jednak nie wpuszczono. Usłyszeli, że skład się tam nie zatrzymuje i nigdy się nie zatrzymywał. Musieli dwie godziny czekać na następny pociąg.



Cały tekst: http://radom.gazeta.pl/radom/1,48201,15210420,Kolejowe_absurdy__Pasazer_jest_jak_gracz_w_ruletke.html#ixzz3CigkFDnP

 

 


 

Jesteś ze wsi, płacisz drożej

 

Samorządowe Przewozy Regionalne nie pozostają w tyle za wymysłami Intercity i w ferworze walki o najgłupszą promocję, same pokazują, co potrafią. Po modyfikacji oferty Połączenie w dobrej cenie, na Podkarpaciu taniej za bilety płacą mieszkańcy miast. Ci ze wsi, nawet gdy jadą krócej, płacą tyle, ile przewiduje normalny cennik (czytaj: znacznie drożej).

Odcinek Rzeszów-Łańcut. Przejazd pociągiem Regio 17-kilometrowej trasy kosztuje od niedawna 4 złote (bez promocji - 6,50 zł). Cieszą się zapewne mieszkańcy położonej tuż przed Łańcutem wioski Krzemienica, którzy za dojazd z Rzeszowa płacą obligatoryjnie… 5,30 zł. Jadą kilka minut krócej i 3 kilometry mniej. Ktoś w końcu musi do mieszczan dokładać.

 

"Głos Wielkopolski" opisuje na swoich łamach historię mieszkańca Poznania, który zamierzał wybrać się ze swoją żoną i czteromiesięcznym dzieckiem w blisko 50 - kilometrową podróż pociągiem. Kupił nawet Bilet Rodzinny w kasie. Jakież było jednak jego zdziwienie, kiedy odmówiono mu rezerwacji miejsca dla niego w przedziale dla matek z małymi dziećmi (do lat czterech).

Kasjerka zbyła jego pytanie o sytuację, w której żona musiałaby wyjść do toalety i nie miałaby z kim zostawić swojego dziecka. Co usłyszał mężczyzna? "W takiej sytuacji będzie problem".

Ta sama Pani zaproponowała ojcu dziecka podróż w innym przedziale tego samego pociągu. Jakie całą sprawę komentuje biuro prasowe PKP IC?W sytuacji w jakiej znalazł się opisywany mężczyzna, ten mógłby zająć miejsce w przedziale do czasu pojawienia się kolejnej osoby dorosłej z dzieckiem. Jak dodają przedstawiciele biura prasowego rezerwacja miejsc w różnych przedziałach nie wyklucza możliwości skorzystania z biletu rodzinnego.

Taka historia jak ta, to jednak nie rzadkość. Strona Kolejowe Absurdy.pl opisywała jakiś czas temu podobną sytuację.

"Twoja Kolej" pokazuje po raz kolejny, że "tak zmienia grupę PKP"...

 

źródło: Głos Wielkopolski

 

 

 



 

PKP IC: Oferta dla kombinatorów

Opublikowany 2013/06/11

Zapowiadana od kilku miesięcy oferta Bilet Relacyjny okazała wielką farsą. Triumfując obniżenie cen na nielicznych odcinkach, PKP Intercity przykryło drastyczną podwyżkę opłat przewozowych dla podróżnych z kilkudziesięciu innych miast. Szczególnie tych, przez które pociągi z powodu remontów jeżdżą coraz wolniej. Miało być lepiej, a wyszło jak zawsze. Pasażerowie o podwyżkach znów zaskakiwani są przy kasie.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Przepisy ukryte przed pasażerami

Opublikowany 2013/05/28

Taryfy, regulaminy i cenniki zmieniają wtedy, kiedy im się podoba. Podejmują wiążące dla pasażerów uchwały, choć w praktyce trzymają je jako tajne. Wprowadzają dziesiątki innych zmian, za którymi nie nadążają już nawet sami kolejarze. A obrywają, jak zwykle, pasażerowie. Tak funkcjonują polskie spółki kolejowe.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Kara za e-bilet

Opublikowany 2013/05/21

Można go zweryfikować bez drukowania i skanowania. Ale można też się uprzeć - jak dwie spółki kolejowe - że bez wydrukowania nie będzie ani weryfikowania, ani dyskutowania. Będzie za to kara. 200 zł + cena nowego biletu. Bilety internetowe wciąż są równe i nierówne. A spółki kolejowe, gdzie tylko mogą, nadal prześcigają się w tym, jak utrudnić życie pasażerom.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Jak Intercity miejscówki zlikwidowało (de facto je rozszerzając)

Opublikowany 2013/03/19

19 marca 2013 roku PKP Intercity ogłosiło na swojej stronie, że od tego dnia „w pociągach kategorii EC, EIC, Ex oraz TLK przestają obowiązywać miejscówki”. Miłośnicy podróży wolnych od przymusowej rezerwacji - wasza radość będzie krótka. Tak oto, wykorzystując celowo zmienioną terminologię taryfową, mąci się w głowach pasażerów, którzy „nie ogarniają” już nawet nazw kategorii pociągów i przewoźników.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Nieosiągalne odszkodowania SKM Warszawa. Grunt to samemu się zabezpieczyć

Opublikowany 2013/03/15

Jechałeś opóźnionym ponad godzinę pociągiem SKM Warszawa? Możesz uzyskać odszkodowanie! A może jesteś seniorem? Otrzymasz aż 1/730 wartości Twojego biletu! Co musisz zrobić? Niemal non-stop jeździć pociągami tej spółki. Najlepiej nie wysiadać. A nawet i to nie gwarantuje Ci wypłaty.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

„Po co komu tablice kierunkowe”, czyli samorządowi przewoźnicy z przepisami na bakier

Opublikowany 2013/03/10

Choć od 1 marca br. obowiązuje nowe rozporządzenie ministra transportu dot. oznakowania pojazdów kolejowych, samorządowi przewoźnicy najwyraźniej się nim nie przejęli. Ze świecą można szukać pociągu osobowego, który na zewnętrznej ścianie bocznej każdego wagonu (także zespołu trakcyjnego) oraz w każdym przedsionku ma umieszczone szczegółowe tablice relacyjne. Ktoś przespał zmiany w prawie czy uznał, że nowych przepisów nie trzeba przestrzegać?

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Jak studentów przez lata z pieniędzy skubano - ulga studencka wkrótce w pociągach EuroCity!

Opublikowany 2013/03/06

Przez kilkanaście lat, odkąd kursują po Polsce pociągi EuroCity, studenci nie mogli w nich korzystać z ulg ustawowych. Jak się okazało - zupełnie niesłusznie! Najprawdopodobniej błędna interpretacja ustawy przez PKP Intercity narażała przez lata tysiące studentów na straty finansowe. Kupowali bilety normalne, podczas gdy w świetle przepisów prawa mogli podróżować taniej na podstawie legitymacji.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Podróżnik bez roweru

Opublikowany 2013/02/07

Czy można być podróżnikiem rowerowym? Owszem. No, chyba że mamy oferowany przez PKP Intercity „Bilet podróżnika”. Tam jedno drugie wyklucza. Albo wóz, albo przewóz. To znaczy: albo jazda na rowerze, albo pociągiem bez roweru.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Poświadczenie nic nie warte, czyli kasy „niehonorujących” się przewoźników

Opublikowany 2013/01/08

Chcąc odstąpić od umowy przewozu i uzyskać "od ręki" zwrot pieniędzy za kupiony w tradycyjny sposób bilet, musimy udać się z nim do kasy biletowej. Problem rozpocznie się wtedy, gdy kasa nie prowadzi sprzedaży biletów danego przewoźnika. Jeśli nawet wyprosimy wymagane poświadczenie o rezygnacji z podróży, to w przypadku Kolei Śląskich będzie ono nie tylko nic nie warte, ale i absurdalne w swej treści, a w przypadku Kolei Wielkopolskich – normalne, choć - jak przyznaje sam przewoźnik - niczego nie gwarantujące.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Rzeź ofert w Intercity - odsłaniamy szczegóły Cennika 2013

Opublikowany 2012/12/25

1 stycznia 2013 r. wchodzi w życie nowy Cennik usług przewozowych spółki PKP Intercity. Zakłada on kilkuprocentową podwyżkę cen biletów, likwidację zniżki MAX-26 oraz biletów sieciowych tygodniowych i miesięcznych. W 2013 roku nie będzie także oferty Last Minute czy SuperBilet. To kolejny cios w pasażerów.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Likwidacja Last Minute, czyli Expressem drożej o 626 procent

Opublikowany 2012/12/22

Z dniem wejścia w życie nowego rozkładu jazdy pociągów (9 grudnia 2012 r.) PKP Intercity cichaczem zlikwidowało popularną ofertę specjalną Last Minute. Nie jest nam wiadomo, by gdziekolwiek został upubliczniony na tę okoliczność jakiś specjalny komunikat. Przykład ten jaskrawo pokazuje w jaki sposób traktowany jest w Polsce pasażer kolei (klient przewoźnika) - o wszystkim dowiaduje się przypadkiem.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Wagon 0, miejsce 0 - strzeż się miejscówek zerowych

Opublikowany 2012/12/22

Wraz z powrotem pełnej rezerwacji miejsc do pociągów TLK, wrócił znany już klientom PKP Intercity problem: miejscówki, które niczego nie rezerwują. Problem stary choć w nowej odsłonie. Podpowiadamy, na czym polega i jak się tym bronić.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Bilet z komórki: na TLK „nie”. Bo nie.

Opublikowany 2012/12/22

Od lipca 2012 r. bilety na część pociągów PKP Intercity można kupować przez telefon komórkowy za pomocą specjalnej aplikacji BILkom (m.bilkom.pl) przygotowanej przez kolejową spółkę TK Telekom. Pomijając fakt, że usługa została wprowadzona w Polsce tak późno, to nawet z momentem jej wprowadzenia nie zapomniano wymyślić tradycyjnych absurdów.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

 

 


 

Planowy postój półtorej godziny

Opublikowany 2013/06/02

Żeby przepędzić ludzi do busów i samochodów, polscy kolejarze zrobią niemal wszystko. Rozkłady układają tak, by pociągi lokalne odjeżdżały tuż przed przyjazdami pociągów z większych miast. A jadącym w nocy dokładają... planowy postój półtorej godziny. I chwalą: podróżni się wyśpią. My dodajmy: a złodzieje ich okradną. To ostatnie jednak niewiele ich interesuje.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Dodatkowe pociągi na długie weekendy, czyli jak oszukać media i pasażerów

Opublikowany 2013/05/30

Przed każdym długim weekendem i świętami kolej obiecuje: uruchomimy X dodatkowych pociągów. Tyle że większość z nich to pociągi codziennego kursowania, czasami w nieco wydłużonej relacji, zaś niektóre specjalnie z tej okazji przemianowuje się w drogie Expresy. Byle oskubać pasażerów i PR-owsko poprawić statystyki. Czyli co tu zrobić, żeby się nie narobić, a jeszcze zarobić.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Koleje Śląskie: przywracali pociągi, żeby je zlikwidować

Opublikowany 2013/05/22

Chaos, opóźnione, odwołane i nieoznakowane pociągi - te wydarzenia pasażerowie Kolei Śląskich znają od grudnia. Jak na ironię losu winny temu marszałek Matusiewicz niczym w nagrodę został już jednym z dyrektorów siemianowickich wodociągów. Karę przerzucono zaś na niewinnych pasażerów. Zlikwidują im co trzeci pociąg. Tak w Polsce wygląda sprawiedliwość.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Linia czynna raz w tygodniu

Opublikowany 2013/05/07

Zarządca infrastruktury kolejowej, PKP PLK, w marginalizowaniu polskiej kolei nie ma sobie równych. W ostatnim czasie podejmuje coraz bardziej kuriozalne decyzje. I wprowadza linie kolejowe czynne... jeden, trzy albo pięć dniu w tygodniu.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Jak Koleje Niemieckie PKP wykiwały (i autobus do Krakowa zorganizowały)

Opublikowany 2013/04/13

Gdzie znajduje się Wawel? Zdaniem PKP - o 270 kilometrów za daleko. I od grudnia próbuje to Niemcom udowodnić. Zamku nie przeniesiono, ale... pociąg skrócono. Słynny EuroCity Wawel kursuje teraz w relacji Wrocław-Hamburg-Wrocław. Nazwę mu pozostawiono. Niech Niemcy zamku we Wrocławiu szukają i polskich królów tam odwiedzają. Ci się jednak na to nie nabrali i… autobus Deutsche Bahn do Krakowa zorganizowali.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Koleje Mazowieckie: uwaga, dziś pociąg zamiast autobusu

Opublikowany 2013/04/03

Tego pasażerowie się nie spodziewali. Koleje Mazowieckie (spółka trudniąca się uruchamianiem pociągów - przyp. red.) ogłosiła w Niedzielę Wielkanocną nietypowy komunikat. Z powodu wiosennego śniegu i zasypanych nim dróg, za ostatni kurs na trasie Radom-Drzewica pojedzie... pociąg! Ci, którzy na kolejowy autobus czekali, ze zdziwienia oczy przecierali.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Dwa absurdy mniej!

Opublikowany 2013/03/16

Możliwość przewozu roweru z „Biletem weekendowym” i „Podróżnika” oraz honorowanie ulgi studenckiej w pociągach EuroCity – te zmiany wkrótce wprowadzi PKP Intercity, a dwa opisywane przez nas absurdy znikną z niechlubnej listy utrudnień fundowanym pasażerom polskiej kolei.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Pociąg nie dla młodych

Opublikowany 2012/12/29

Jest w Polsce kategoria pociągu, w której młode osoby najwyraźniej zbyt pożądane nie są. A jeśli już przyjdzie im do głowy z niej skorzystać, mocno odczują to w swoim portfelu. I zapewne w przyszłości będą się jej strzegły. To EuroCity.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Przez pół Polski bez WC - uroki podróży interREGIO-Busami

Opublikowany 2012/12/27

Od kilku miesięcy, w związku z ograniczoną przepustowością remontowanych linii kolejowych, spółka Przewozy Regionalne uruchamia interREGIO-Busy, czyli pociągi na gumowych kołach. Podróże tym środkiem transportu nie są bezpieczne ani przyjemne. Wynajmowane autobusy na ogół nie mają działającej klimatyzacji, pasów bezpieczeństwa, ani nawet WC.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Planowy... pusty pociąg Kołobrzeg-Gryfice

Opublikowany 2012/12/23

Jak podaje lokalny portal e-kg.pl, kolejowe paradoksy nie omijają również Kołobrzegu. Chodzi o pociąg REGIO z Kołobrzegu do Szczecina. W dni powszednie pociąg ten wyjeżdża z Kołobrzegu o 4.21. W pozostałe dni zaś planowo rozpoczyna kurs od Gryfic. W tym celu musi po godzinie 4 wyjechać… z Kołobrzegu do Gryfic z samą drużyną konduktorską.

 

 

 

 


 

Jak sobie dziś nie kupisz, tak jutro nie pojedziesz - kpiący marketing polskiej kolei

 

Jeszcze przed kilkoma tygodniami PKP Intercity podawało, że przed długim weekendem majowym zamierza wprowadzić niższe ceny biletów. Już wiemy, że wejdą one w życie dopiero po majówce. Przewoźnik sięga natomiast do dziwacznych haseł „reklamowych”. Na plakatach czytamy: „Jak sobie w kwietniu kupisz, tak w maju pojedziesz”. A co, jak „sobie w kwietniu nie kupisz”? Być może... w maju nie pojedziesz. Albo pojedziesz na stojąco.

W marcu PKP Intercity ogłosiło kampanię „Mądry Polak przed świętami”. Oczywiście mądry „pod warunkiem”. Jakim? Że kupił bilet co najmniej 7 dni przed wyjazdem i dostał ledwie 10 procent zniżki. Odwrotność można łatwo dopowiedzieć: głupi, jeśli kupił później, a potem jechał za wyższą cenę (i często na stojąco, bez miejscówki). Następnym razem może kupi wcześniej (albo koleją nie pojedzie w ogóle). W końcu „mądry Polak po szkodzie”. I najwyraźniej do tego nawiązywało hasło reklamowe. Przykre, że po szkodzie zawsze mądry musi być pasażer, nie kolej. Bo tylko u nas pasażer jest winny, że wyjeżdża w szczytach przewozowych.

Minęły święta, zbliża się majówka. „Tuż przed długim weekendem majowym PKP Intercity zamierza wprowadzić nową ofertę sprzedażową” - pisał 28 marca portal Kurier Kolejowy. „Podróżny, który kupi bilet około 15 dni przed podróżą, będzie miał około 15 procent zniżki” - dodała rzecznik prasowa spółki. Ofertę ogłoszono tak późno, że podróżni zdążą dochować nowego terminu przedsprzedaży, ale przed majówką... 2014. Bilety z nowym progiem zniżki będą dostępne w sprzedaży od 29 kwietnia. A to oznacza, że pierwszy przejazd z 15-procentowym rabatem zrealizujemy najwcześniej 13 maja. Pamiętajmy tez o haczyku. Jeśli w ostatnim tygodniu przed wyjazdem przebukujemy bilet na inny termin, będziemy musieli... dopłacić. Daną nam wcześniej zniżkę kolej zabierze. Takie są uroki „dynamicznych promocji”.

Spółka nie przedłuży również obowiązywania „Biletu podróżnika” i „Biletu weekendowego”. Chcesz podróżować podczas całej długiej majówki? Będziesz musiał je kupić trzykrotnie. Albo wybrać samochód, bo być może wyjdzie taniej. Przewoźnik rozpoczął za to kampanię: „Jak sobie w kwietniu kupisz, tak w maju pojedziesz”. To już kolejne hasło Intercity w dziwaczny sposób nawiązujące do znanych przysłów i powiedzeń. Pech chciał, że takich, które przywołują na myśl odwrotność z negatywną konotacją. Bo co będzie „jak sobie w kwietniu nie kupisz”? Wygląda na to, że... w maju nie pojedziesz. Albo - jak pokazuje praktyka i choćby ostatnie święta - pojedziesz na stojąco. Cóż - zamiast dostawiać wagony, lepiej dawać głupie rady.

Nie lepsze rozwiązanie wymyśliły Przewozy Regionalne. „Ale ULGA! Nawet do 30 procent taniej” - biją po oczach plakaty. Wystarczy wyciąć kupon z „Super Expressu” i udać się do kasy przewoźnika (tam, gdzie jeszcze taka istnieje). Promocja obowiązuje we wtorki, środy i czwartki, z wyjątkiem... tygodnia długiej majówki. Nie ma to jak przekonać Polaków, by wybrali wtedy kolej...

I na koniec chwalimy. Tym razem Koleje Mazowieckie. Decyzją przewoźnika „Bilet wycieczkowy” obowiązuje od 30 kwietnia (godz. 20.00) do 6 maja (godz. 8.00). W tym czasie pociągami KM będzie można też bezpłatnie podróżować z rowerem.

Na majówkę wybór pozostaje prosty: kolej na Mazowsze, albo na samochód.

 

źródło: KolejoweAbsurdy.pl

 


Mój znajomy ornitolog na pytanie, czy zna „Bielika Niewychylika” oświadczył że takiego ptaka nie zna. „Dziobaka” (galaktycznego) także nie skojarzył... Zna bowiem bielika zwyczajnego, amerykańskiego, afrykańskiego, madagaskarskiego, melanezyjskiego, białobrzuchego, wschodniego i olbrzymiego, ale... niewychylika nie. Za to „dziobak” – jak mi objaśnił - to nie ptak, tylko... ssak, co wysiaduje jaja. Lądowo wodny. Z szerokim płaskim dziobem jak u kaczora – stąd „dziobak” - jeszcze szerszym ogonem jak u bobra, w dodatku jest jadowity i czasem warczy... - pisze na blogu Robert Wyszyński.

Niedługo pasażerowie polskich pociągów ekspresowych (tak je w uproszczeniu będę nazywał) będą się mogli z „Bielikiem niewychylikiem”, a’la „dziobakiem” zapoznać osobiście. Ale czy go polubią, pokochają czy też znielubią – zależy od bardzo wielu rzeczy. Niedobrze by było, gdyby pasażerowie – nie mając satysfakcji z bielikowej usługi - zaczęli na niego warczeć lub obrzucać jadem. Jak ten dziobak z Australii.

Obiecałem się odnieść do kolejnych wypowiedzi dotyczących zakupu i eksploatacji składów Nowe Pendolino EMU 250, któremu PKP Intercity nadało nazwę „Bielik” (a ja prywatnie nazwałem go „dziobak” – bo ma długi płaski dziób). W pierwszej części odniosłem się nieco krytycznie do wypowiedzi dr Michała Beima, a dziś przedstawiam dywagacje na temat wybranych treści wystąpień byłego marszałka dolnośląskiego Marka Łapińskiego, dr Michała Wolańskiego z katedry transportu SGH oraz prezesa PKP Intercity Janusza Malinowskiego.

Łapiński jest niemal szczęśliwy

Cytat:

– To jest twórcze rozwinięcie połączenia CMK z Opolem przez Częstochowę (dotyczy relacji Wrocław – Warszawa, dop. blogera). Był to jeden z pomysłów, o którego realizację orędowaliśmy w poprzedniej kadencji samorządu wojewódzkiego – mówi o wydłużeniu trasy kursowania pociągów Pendolino do Wrocławia Marek Łapiński, poseł Platformy Obywatelskiej, marszałek województwa dolnośląskiego w latach 2008-2011. - Będąc marszałkiem województwa razem z marszałkiem śląskim i opolskim bardzo mocno lobbowaliśmy jeżeli chodzi o realizację tego projektu. Projekt ten jako najszybszy do zrealizowania i w najszybszym czasie stwarza możliwość podróżowania pomiędzy Wrocławiem, a Warszawą. Inne koncepcje są ciekawe, ale mają jedną wadę – ich koszt i czas realizacji nam nie odpowiada – mówi "Rynkowi Kolejowemu" Marek Łapiński.

- Ten projekt po dużej mobilizacji samorządów i przekonaniu poprzedniego prezesa PKP PLK i obecnego ministra transportu Sławomira Nowaka jest realizowany. Rozumiem, że decyzja o której dowiedzieliśmy się 13 grudnia od ministra Massela na posiedzeniu zespołu parlamentarnego ds. połączeń ekspresowych pomiędzy Jelenią Górą, a Warszawą, że Pendolino będzie mogło podróżować po tej trasie gwarantuje wygodne i szybkie podróżowanie pociągami Pendolino pomiędzy Dolnym Śląskiem a Warszawą. To jest dobra informacja – zaznacza były marszałek województwa dolnośląskiego.

*********

No cóż. Wypada mi się jedynie podpisać pod słowami marszałka. Jednak przypomnę że takie połączenie mogło być zrealizowane już wcześniej (choć chyba nie w takim tempie jak jest realizowane obecnie), gdyby sam „tuskowy” rząd przez kilka dobrych lat nie mamił Dolnoślązaków wizją wspaniałego KDP, wybudowanego do roku 2020, co już w chwili ogłoszenia tego terminu było nierealne. Niezależnie od terminu realizacji linii „Y” – a jestem niemal pewny że będzie on realizowany, chyba że prędzej transportowo wejdziemy w antygrawitację czy teleportację – realizacja ciągu protezowego pokaże wstępnie, czy na tak zaniedbanej relacji uda się odzyskać klientów kolei w kategorii poc. ekspresowych (a nie będzie to łatwe po dziesięcioleciach degrengolady ofertowo czasowej na tym ciągu).

Oraz – co chyba WAŻNIEJSZE – czy uda się pozyskać zupełnie nowych pasażerów i rozruszać kolejową mobilność pomiędzy Wrocławiem a Warszawą. Cechą charakterystyczną ciągów KDP jest wzrost mobilności: po prostu jeżdżą nowi ludzie, a nie tylko ściągnięci z aut, busów czy samolotów, bo zwyczajnie pojawiła się dobra oferta. To tak jak z centrami handlowymi czy multipleksami. Kiedyś nie chodzili, bo ich nie było – teraz chodzą – bo są.

Pamiętajmy przy tym że już w połowie roku 2014 otworzony zostanie ciąg drogi ekspresowo autostradowej S-8/ A-1/ A-2 (S-8 budowana jest niemal w parametrach autostrady – np. wszystkie skrzyżowania są bezkolizyjne), a więc pomiędzy centralnym Mazowszem a stolicą Dolnego Śląska pojawi się możliwość dotarcia autem w ciągu 4 do 4,5 godzin, a autobusem w ok. 5 h (liczę jazdę przepisową 120 - 140 km/h z wjazdami i wyjazdami z miast plus krótkim postojem).

Stąd nawet jeśli uda się od grudnia 2014 skrócić czas jazdy Pendolino do 3 h 30 min (a nie jest to takie pewne ze względu na nawał robót na wielu odcinkach oraz relatywnie krótkie terminy wykonania), to wcale nie ma pewności że pociągi zapełnią się od razu choćby w 50%. Bardzo wiele zależy od odpowiednio skonstruowanej promocyjnej oferty i marketingu PKP IC, bowiem ludzi jakoś trzeba zachęcić do zupełnie NOWEGO produktu. Być może potrzeba będzie minimum roku – dwóch lat, aby klienci przyzwyczaili się do nowej usługi o podwyższonym standardzie. I aby zupełnie nowi pasażerowie zaczęli korzystać z usług nowoczesnej kolei.

Pamiętajmy że zasadniczo (a wyjątki potwierdzają regułę) dla wygrania konkurencyjności i adekwatnego wzrostu potoków, czas jazdy szybkim pociągiem powinien być od 50 do 100% lepszy od centrum do centrum (dworce), niż samochodem „od drzwi do drzwi”. Na takiej zasadzie linie KDP wygrywają z autostradami - nie inaczej. Tam gdzie równolegle mamy autostradę oraz linię na 140-160 km/h, zazwyczaj nie ma mowy o wzroście potoków, ewentualnie następuje ich zatrzymanie na podobnym poziomie.

To samo JUŻ dzieje się w Polsce, gdzie przykładem jest choćby relacja Warszawa – Poznań z dobrym czasem jazdy pociągów bo ok. 2 h 30 min. Przyciągnięcie lub przejęcie części pasażerów z aut oraz całej rzeszy nowych klientów miało by tam miejsce jedynie przy czasie jazdy ok. 1 h 30 do 1 h 40 (tzn. wybudowania KDP) m.in. z tej racji że autostrada A-2 oferuje dotarcie z Warszawy do Poznania „od drzwi do drzwi” w czasie od 3 h do 3 h 30 min. W przypadku relacji Wrocław – Warszawa takiej przewagi również nie będzie, bo taki przypadek mógłby zaistnieć wyłącznie przy uzyskaniu czasu ok. 1 h 40 min do 2 godzin (czyli uruchomienia linii KDP), a uwzględniając czas dojścia do dworca i wyjścia do celu, otrzymujemy ofertę czasowo porównywalną.

Stąd przestrzegam przed huraoptymizmem i przed traktowaniem rozwiązania protezowego, jako „zbawienia” dla tej relacji. Choć oczywiście zależy od czego się odbijamy w danej kategorii. Ponieważ w kategorii połączeń ekspresowych odbijamy się w tym przypadku od totalnego wygaszenia popytu i zwyczajnego dna (ok. 500-800 pasażerów dziennie), to wzrost „protezowy” przy czasie 3 h 30 min zapewne będzie imponujący. Ale jeśli porównamy do potoków na trasach Warszaw – Kraków czy Warszawa - Poznań, to nie byłbym takim optymistą. Choć uzyskanie w ciągu powiedzmy 3 lat (bo ten proces POTRWA) potoków rzędu 2500-3000 dla 5-6 par w kat. ekspresowej byłoby dobrym wynikiem.

Prawdopodobnie o powodzeniu przewozów zadecyduje nie tyle sam czas (choć oczywiście też), ale głównie INNE czynniki, takie jak: wysokiej klasy europejskie warunki podróży składami zespołowymi (wizerunkowo i komfortowo porównywalne do ICE, TGV, AVE itp.), możliwość odpoczynku/ snu (zamiast ślęczenia za kierownicą), możliwość pracy czy zabawy na osobistych urządzeniach elektronicznych, dostęp do sieci internetowej, bezpieczeństwo podróży i bagażu, przekąski w barze czy wreszcie możliwość urządzania mini konferencji w pociągu (przedziały menadżerskie oraz rozkładane stoliki w naprzeciwległym układzie siedzeń 2 + 2 itp.)

Wolański jest ostrożnym optymistą

Cytat 1:

- Bez zmiany filozofii naliczania opłat za dostęp do infrastruktury grozi nam nie tylko porażka Pendolino, ale również dalszy regres kolei regionalnej i ograniczanie oferty, a także niechęć samorządów do kolei aglomeracyjnych – mówi dr Michał Wolański z Katedry Transportu SGH. - Bilety na Pendolino będą znacznie droższe niż zapowiadano, gdyż przewoźnik będzie musiał pokryć koszty uruchamiania pociągów z wpływów za bilety. PKP Intercity może liczyć jedynie na dofinansowanie zakupu pociągów w ramach tzw. pomocy regionalnej, ale będzie ono - według szacunków resortu transportu - przynajmniej o połowę niższe.

- Pociągi wysokich prędkości – przy swoich wysokich kosztach taborowych – mogą być rentowne tylko wtedy, jeśli kursują przez cały dzień, mają niską rezerwę, wysokie wskaźniki zapełnienia i bardzo duże zróżnicowanie cen. To ostatnie było osiągane w różnych krajach dzięki taryfom kolorowym (zmiennym w ciągu dnia) i zniżkom za wcześniejsze zakupy, a dzisiaj – dzięki dynamicznym systemom cenowym, zniżkom dla małych grup oraz specjalnym ofertom dla klientów korporacyjnych. W zasadzie wszystko to powinno u nas działać już od kilku lat i od kilku lat jest wyzwaniem „na wczoraj” – informuje dr Michał Wolański z Katedry Transportu Szkoły Głównej Handlowej.

Pod tą wypowiedzią wypada mi tylko głęboko się ukłonić i jednie ją BEZWZGLĘDNIE poprzeć, a zarządowi PKP Intercity oraz Ministerstwu Transportu zaleciłbym wydrukować je wielkimi wytłuszczonymi literami, a potem wywiesić w swoich gabinetach i na korytarzach - ucząc się tego na pamięć (oraz, co oczywiste, wdrażając „na gruncie”!). Bardzo się cieszę ze w Polsce są – w odróżnieniu od niektórych – tacy mądrzy profesorowie. Nie pozostaje nic innego jak stosować się do ich zaleceń. Ukłony!

Cytat 2:

Według Wolańskiego w godzinach szczytu bilet drugiej klasy w Pendolino rzeczywiście będzie mógł kosztować dość dużo, nawet ponad 150 zł. - Odpowiednie wartości powinny być wyznaczone już na etapie studium wykonalności, przy decyzji o inwestycji. Z drugiej jednak strony poza szczytem (w tym wcześnie rano i późno wieczorem) trzeba będzie tak kształtować politykę cenową, aby możliwa była jazda za kilkadziesiąt złotych, co pokryje koszty zmienne, z niewielką marżą (kluczową dla zysku) oraz korzyściami dla konkurencyjności całej oferty – wyjaśnia Wolański.

Według specjalisty z Katedry Transportu SGH kolei nie można promować jako produktu luksusowego. - Przy wysokich kosztach stałych Pendolino musi być pociągiem dla szerokiej grupy docelowej, tak jak np. sieci komórkowe. Należy też budować kulturę podróżowania „bez powodu” i spontanicznie, tak jak w telefonii buduje się wizerunek telefonu służącego do „pogadania”, a nie przekazania informacji i rozłączenia się.

Dodatkowe pociągi pozaszczytowe wprawdzie faktycznie nie wiążą się z realnymi wielkimi kosztami dla PLK, jednakże będzie za nie zapewne pobierana wysoka opłata dostępowa. W takiej sytuacji istnieje możliwość, że przy biletach za kilkadziesiąt złotych Pendolino nie zarobi na prąd, utrzymanie i stawkę dostępu, a w efekcie – poza szczytem większość pociągów nie będzie kursowała. To sytuacja, w której wszyscy przegrają – zamiast zarobić niewiele, zarówno PLK, jak i Intercity zostaną bez przychodów i z kosztami stałymi – wyjaśnia Wolański.

*********

Przypominam te fragmenty CELOWO, aby nie uciekły w eter i zaistniały ponownie w umysłach decydentów oraz Czytelników - w pełni się z owymi tezami zgadzając. Dodam od siebie że tzw. „system dynamiczny” sprzedaży biletów (10% zniżki, jeśli kupimy na co najmniej tydzień wcześniej przed jazdą) jest obecnie kpiną z pasażerów, a zarazem karykaturą. Zniżka 10% w przypadku klasy poc. ekspresowych prawie nikogo nie zachęci, a jedynie zniechęci, bo to tak jakby klient dostał w pysk.

Nie trzeba – jak zwykle – odkrywać żadnej „Ameryki”; wystarczy popatrzeć na podobne systemu u sąsiadów południowych oraz zachodnich. I po prostu wprowadzić podobny system, gdzie np. dla jazd TAM i POWRÓT mamy 50% zniżki na weekendy. A w systemie dynamicznym (sprzedaż wcześniejsza) możemy uzyskać – w zależności od relacji, dnia, godziny i wariantu połączenia z PRZESIADKĄ (co u nas jest kosmosem) – nawet do 70-80% zniżki (oczywiście jeśli kupujemy bilet na kilka tygodni lub nawet 2-3 miesięcy wcześniej). To są oferty wprawdzie ograniczone, ale świetne marketingowo i przyciągające do kolei klientów czy całe grupy podróżnych (bilety i zniżki grupowe!). Pseudo „zniżka” 10% albo rozśmiesza, albo wkurza, albo zniechęca. I nie jestem w owej opinii odosobniony.

Jeśli PKP Intercity nie wprowadzi PRAWDZIWEGO systemu sprzedaży dynamicznej (kolorowej – jak ją tam zwał), gdzie w klasie ekspresowej dla zakupów wcześniejszych nie będzie co najmniej 50% zniżki (np. pociągi pozaszczytowe, relacje powrotne lub w środku weekendów), to poniesie sromotną porażkę i pierwszy projekt szybkiej kolei w Polsce może „spalić na panewce”... Za profesorem Wolańskim zalecałbym tu daleko idącą ostrożność i przezorność. Bo będzie się liczył START projektu Pendolino. Jeśli start – w tym system promocyjny i marketingowy – będzie ”skopany”, to potem naprawić taki błąd w opinii medialnej oraz klienckiej będzie bardzo trudno lub okaże się to zwyczajnie niemożliwe. Podobnie jak niemożliwe jest naprawienie wieloletnich efektów pseudo „reformy” usamorządowienia, którą uważam za kolejowo najgłupszą i najbardziej szkodliwą w tym wieku.

Nie idźmy tą drogą! Już raz poszliśmy (niestety, politycznie pozwoliliśmy na to, bo opór był za słaby) i konsekwencje tej głupoty widzimy od 4 lat, a będziemy ją konsumować jeszcze conamniej 2 lata, jeśli nie więcej. Uczmy się choćby na własnych błędach, skoro nie potrafimy – a nie potrafimy – na cudzych.

Malinowski jest prawie dynamiczny

Cytat:

– Główną osią kursowania tych pociągów będzie linia E65 łącząca Gdynię przez Warszawę z Krakowem i Katowicami. Jednakże Wrocław przez Częstochowę i Opole również uzyska połączenie. Szacowany przez zarządcę infrastruktury czas przejazdów na tej trasie to 3 godziny 30 minut – powiedział. Na trasie przewidziane są przystanki w Częstochowie i Opolu. Nie będą to jednak jedyne nowe przystanki Pendolino. – Składy zespołowe Alstomu pojadą też prawdopodobnie do Rzeszowa i tu szacowany czas przejazdu przez zarządcę infrastruktury to 3 godz. 38 minut. Rozważamy również wydłużenie relacji pociągów jadących do Katowic do Gliwic oraz do Bielska-Białej. Mamy także wstępne przyzwolenie, aby w sezonie turystycznym wydłużyć relację poza Gdynię do miejscowości nadmorskich w kierunku Słupska – ujawnił Janusz Malinowski.

- Jak już zapewnialiśmy, przygotowujemy się do wprowadzenia dynamicznego systemu sprzedaży biletów, który sprawi, że bilet kupiony wcześniej będzie tańszy, również bilet kupiony poza godzinami szczytu będzie tańszy. Dodatkowo uruchomienie nowych relacji zwiększy potoki pasażerów. Prowadzimy także rozmowy z EBI w sprawie wydłużenia okresu spłaty kredytu – tłumaczy prezes PKP Intercity i dodaje, że dzięki tym działaniom zmiany w finansowaniu projektu nie muszą wpłynąć na wysokość cen biletów zapowiadanych wcześniej przez przewoźnika. Nie chciał jednak podtrzymać deklaracji, że bilety na pociągi Pendolino będą rozpoczynać się od 60 zł.

*******

Co oczywiste, rozszerzenie oferty relacji pociągów Pendolino – postulowane zresztą od dawna nie tylko przez mnie – jest posunięciem jak najbardziej prawidłowym, bo siła sieci szybkiej kolei właśnie na tym polega. A że „przypadkiem” akurat pomogła nam w tym Komisja Europejska, to i jej się należą pochwały.

Jeśli jednak „przygotowaniem do wprowadzenia dynamicznego systemu sprzedaży biletów” jest obecna zniżka 10 % - wraz z wycofaniem innych promocyjnych ofert - to nie wróżę przedsięwzięciu powodzenia. A to dlatego że potencjalni klienci wypną się na taką „promocję” czterema literami (co już się dzieje) - a co ważniejsze - ZAPAMIĘTAJĄ sobie jakie to śmieszne promocje proponuje PKP Intercity i tak łatwo do tego przewoźnika nie powrócą. Nie wiem kto to wymyślił, ale owa strategia jest błędna. Nie prowadzi się takich eksperymentów na żywym organizmie, a szczególnie eksperymentów osłabiających zaufanie do przewoźnika. Podobnie ma się sprawa z miejscówkami w TLK, ale to nie temat na ten artykuł. No chyba że jest to wewnętrzna krecia robota na zlecenie konkurencji – wtedy owszem...

Proponuję jak najszybsze wycofanie się z tego „falstartu” i start prawdziwego systemu sprzedaży dynamicznej, ale dopiero po jego dopracowaniu. POPYTAJCIE swoich pasażerów co o tym myślą - mnie wierzyć nie musicie. Jak już napisałem wyżej: bez prawdziwego systemu promocyjnego podobnego do niemieckiego czy czeskiego projekt Pendolino może ponieść porażkę – szczególnie w obliczu dublującej pendolinowe relacje sieci autostrad i dróg ekspresowych - a tego chyba byśmy bardzo nie chcieli, prawda?

Już wkrótce się okaże, czy projekt Pendolino okaże się szybującym w przestworzach dumnym (polskim) „bielikiem”, czy może bliżej mu będzie do tego jadowitego australijskiego „dziobaka” z kaczym dziobem, który w dodatku warczy... Nie spieprzcie tego Panie i Panowie z PKP Intercity!

 

 

 


 

Listy. Tropmy pokojowo 

Odbyłam ostatnio upojną (dosłownie i w przenośni - wypiłam trzy litry wody) podróż pociągiem TLK na trasie Poznań - Kraków. Przewidywany czas podróży: siedem godzin, rzeczywisty czas podróży: bez mała dziewięć godzin. Powodu nie podano, ale najwyraźniej pociągi w upał też nie mogą się przemęczać. Było brudno, gorąco (klimatyzacji niet) i ciasno. Mimo wszystko nie było NAJgorzej, a to dzięki miłym konduktorom. Konduktor też człowiek, miewa humory. Ale z bagażem zawsze pomoże, cierpliwie na pytania odpowiada, nawet natrętne (gdzie jesteśmy, czemu dopiero tu, ile mamy opóźnienia i czemu tak dużo i kiedy wreszcie będziemy w Krakowie). Konduktorzy na trasie z Poznania udzielali jeszcze pomocy nieszablonowej, wyciągając telefon komórkowy zza fotela (za pomocą noża z WARS-u).

Właściwie piszę tego maila, żeby zaapelować o nieobwinianie konduktorów czy pań w okienku na stacji za wszystkie przewiny PKP - ryba, jak wiadomo, gnije od głowy, a konduktor czy kasjer gdzieś przy ogonie. Mimo to pasażerowie utyskują, pyskują i klną. Podróż z PKP rzeczywiście bywa pełna absurdów (moim zdaniem ma też pewien urok, jakiś element nostalgii i niezmienności, którego pozbawione są zimne, szybkie pociągi zagraniczne). Trzeba absurdy tropić i im przeciwdziałać, ale nie atakując Bogu ducha winne jednostki. Tropmy więc, ale pokojowo.

Dorota

Listy. Wagon, którego nie było

Jakiś czas temu, dokładnie było to przed weekendem majowym, z dużym wyprzedzeniem udało mi się kupić bilet na pociąg TLK z Warszawy Centralnej do Gdyni Głównej. Oczywiście był to pociąg z obowiązkową rezerwacją miejsc, ponieważ jak wiemy, PKP wymaga zakupu "miejscówki" nawet w przypadku, gdy wszystkie miejsca są już zarezerwowane. Ale wróćmy do mojej podróży, otóż w moim przypadku miejsce jak również wagon zostały przydzielone - co zostało wydrukowane na bilecie. Ucieszyłem się oczywiście, że udało mi się kupić bilet na wybrany przeze mnie pociąg. W dzień wyjazdu udałem się na dworzec. Pociąg planowo powinien odjechać o godzinie 5:50, niestety ku mojemu zaskoczeniu opóźnienie nie sięgało jak zwykle ok 10 min, ale tym razem było to ponad 50 minut. Po odczekaniu prawie 1 godz., w bardzo "komfortowych" warunkach na dworcu Centralnym w Warszawie, mój jakże długo wyczekiwany pociąg nadjechał i moim oczom ukazał się stary zdezelowany skład, w którym trzy ostatnie wagony były zarezerwowane dla kibiców udających się do Gdyni, a także dwa wagony 1 klasy z rezerwacją miejsc. Po poszukiwaniach okazało się, iż w całym kilkuwagonowym składzie pociągu, który jedzie niemal przez całą Polskę, NIE BYŁO MOJEGO WAGONU! Nie mogłem uwierzyć własnym oczom, ale taka sytuacja zdarzyła mi się po raz pierwszy.

Podróżni, jak to w takich sytuacjach, szybko rzucili się na wolne miejsca, nie zważając na zakupione "miejscówki". Oczywiście nie udało mi się wsiąść do "mojego" pociągu, więc udałem się do kasy po zakup kolejnego biletu na następny kurs, czyli 6:50. Tym pociągiem udało mi się dojechać do Gdyni Głównej.

Niestety, to jeszcze nie koniec historii. Po dotarciu do stacji docelowej, chciałem w kasie zwrócić niewykorzystany bilet. Ponieważ nie wiedziałem, iż aby zwrócić bilet muszę otrzymać adnotację konduktora lub zwrócić go w stacji wyjazdu, za ten bilet nie udało mi się otrzymać zwrotu moich pieniędzy. Oczywiście napisałem pismo reklamacyjne do PKP IC, po kilkunastu dniach otrzymałem odpowiedź, iż wewnętrzne dochodzenie w Krakowie Płaszowie (stacji, skąd pociąg wyruszał) wykazało, że wagon o takim numerze wyruszył z Krakowa i sprawę uznają za zakończoną.

Pozdrawiam wszystkich podróżujących koleją w Polsce :)

Paweł Haziak



04.08.11 AD

 

Oto przykład reklamy na dworcu kolejowym w Bydgoszczy, który doskonale pokazuje jak  PKP dba o interesy przewoźników kolejowych i promowanie ekologicznego środka transportu.


Taryfowe absurdy

Chcesz pojechać taniej PKP Intercity do Katowic? Kup sobie bilet do Czech! – pisze na blogu Barbara Małyska.

Miłośnikom kolei PKP Intercity sprawiło niemiłą niespodziankę i znowu podniosło ceny biletów na połączenia krajowe. Jak podaje spółka w lakonicznym komunikacie, w zależności od długości trasy, ceny biletów jednorazowych na przejazd w drugiej klasie w TLK wzrosły od 30 groszy do 2,50 zł, natomiast w EIC od 70 groszy do 4,30 zł.

Co to oznacza dla pasażerów? Ano tyle, że np. za bilet Express InterCity w drugiej klasie do Katowic zapłacimy 103 zł + miejscówka 12,50 zł.

Co można zrobić, gdy chcemy podróżować taniej, ale upieramy się, żeby był to pociąg PKP Intercity wyższej kategorii? Jest na to rada – o czym informuje jeden z naszych czytelników – jeśli zamierzamy wracać do miejsca wyjazdu, kupmy bilet na EuroCity relacji… Warszawa – Bohumin przez Katowice w obie strony. Co prawda, do czeskiego Bohumina z Warszawy są koleją 392 km (do Katowic tylko 298 km), ale za przejazd pociągiem EC w obie strony zapłacimy jedynie ok. 144 zł. Cena ta zależna jest od kursu euro, więc może być nieco wyższa lub niższa, ale i tak zawsze otrzymujemy 40-procentową zniżką na bilet w tę i z powrotem. 
W  komunikacji krajowej brak jest zniżek na zakup biletu powrotnego i nic nie wskazuje na to, żeby się to miało jakoś w najbliższym czasie zmienić. Dlatego bilet na połączenie EIC Warszawa – Katowice w obie strony 2 klasą kosztuje nas 231 zł (2 x 103 zł + 2 x 12,50 zł miejscówka).

Jeśli więc kupimy bilet na EC, zaoszczędzimy aż 87 zł! Taki bilet ważny jest przez miesiąc, a podróż powrotną można odbyć w dowolnym terminie.

Podobnie taniej wyjdzie zakup biletu z Warszawy do Berlina (a nie do Poznania) czy do Lichkova (a nie do Wrocławia).  Jeśli wybieramy się do stolicy Wielkopolski, a wiemy o tym nieco wcześniej, to można też kupić bilet w promocyjnej cenie do Berlina – na każdy pociąg BWE jest kilka za 19 euro, a następnie za 29 euro. 
A może nasi czytelnicy znają jeszcze inne kolejowe absurdy? Zapraszam do komentowania i podsyłania swoich propozycji na tańsze podróżowanie.

Kolej pod prasą - czytaj inne wpisy na blogu Barbary Małyski

 


 

Przykłady? Proszę bardzo.

Sergiusz Chwiłkowski jest nauczycielem historii w Bojanowie. Takim aktywnym nauczycielem, który chce uczniom przekazać nie tylko książkową wiedzę.  Zdarza się, że zabiera ich na wycieczki, pokazuje ciekawe miejsca, uczestniczy z nimi w  ciekawych wydarzeniach poza Bojanowem. Ktoś by pomyślał, że pociągi to idealny w  takich sytuacjach środek lokomocji. Otóż niekoniecznie.

Najkorzystniej na taki grupowy wyjazd jest kupić bilet grupowy opowiada pan Sergiusz. Jest tańszy. Chciałem taki ostatnio kupić bo wyjeżdżaliśmy z uczniami do oddalonego od Bojanowa o 20 km Leszna. Bardzo ciekawa jest procedura zamawiania takiego grupowego biletu. Otóż najpierw należy przez internet w Spółce Przewozy Regionalne Warszawa  złożyć zamówienie. Następnie należy czekać na wydruk takiego zamówienia i z wydrukiem udać się z Bojanowa do Leszna, aby tam wykupić bilet grupowy, z którym następnie wracamy do Bojanowa. I już można ruszać w podróż Z powodu przestarzałego sprzętu w kasach biletowych w Lesznie, ostatnio moja koleżanka nauczycielka z naszej szkoły czekała na bilet kilka godzin.

Jeszcze ciekawiej jest, gdy trasa szkolnego wyjazdu jest bardziej złożona. Na przykład: gdy pan Sergiusz jeździe z uczniami pociągiem na wycieczkę do Brzegu. To 117 km od Bojanowa. Trasa niedaleka, ale na nieszczęście podzielona na dwa etapy: najpierw dojazd pociągiem do Wrocławia, a potem kolejnym do Brzegu. Niestety, do Wrocławia jeździe się pociągiem Spółki Przewozy Regionalne, a z Wrocławia do brzegu pociągiem PKP Intercity TLK.

Aby kupić bilet grupowy należy zamówić dwa oddzielne: jeden  w Przewozach Regionalnych, drugi w TLK. Jak pan Sergiusz powinien zamówić bilet grupowy w Przewozach Regionalnych już wiemy. A jak się go zamawia w TLK? Też ciekawie:

Najpierw należy pojechać z Bojanowa do Leszna po druk zamówienia na przejazd grupowy ; opisuje nauczyciel. Dwa tygodnie przed planowanym wyjazdem należy ponownie udać się do Leszna z wypełnionym drukiem, aby oddać go w kasie. Z Leszna ów druk wędruje do Poznania celem zatwierdzenia i wydania zgody na przejazd naszej grupy. Co najmniej trzy dni przed wyjazdem należy po raz trzeci pojechać do Leszna, aby odebrać zgodę i zakupić bilet. W Bojanowie kupić go nie można, bo podobno w kasie nie ma odpowiedniego oprogramowania.

 

W związku z tym, że pan Sergiusz Chwiłkowski wycieczkę z uczniami wymyślił zaledwie pięć dni przed dniem wyjazdu, jak się łatwo domyślić, biletu grupowego nie kupił... (aj)

 


 

Żurnaliści? Wara nam od naszych pociągów!

Tak, tak moi drodzy. PKP Intercity nie wyraziło zgody na wykonanie przez nas materiału w jednym z pociągów. Spółka najwyraźniej doszła do wniosku, że ich pociągi staną się pilnie strzeżoną tajemnicą przed okiem kamery. Bo po co mają się jacyś żurnaliści bezwiednie po przedziałach włóczyć. A nuż by coś odkryli, nagrali, skomentowali albo nie daj Boże zaczęli wypytywać panią rzecznik. Prawidłowo! Lepiej więc zamknąć pociągi na cztery spusty przez pismakami, co to próbują nadszarpnąć niczym nieskażony wizerunek PKP Intercity. Won więc wam od naszych pociągów!

 

Tour de Pologne

Pierwszą piątkę otwiera pociąg, którego nazwa mówi sama za siebie. Na trasie z Gdyni do Przemyśla pokonuje 1111 km w grubo ponad 18 godzin (jeśli tylko się nie spóźni). Taki swoisty Tour de Pologne przez 3/4 Polski. Jeśli więc ktoś ma ochotę na "najkrótszą" i "najszybszą" podróż z nad morza na Podkarpacie, Tour de Pologne będzie najlepszym wyborem.

 

Poznań oddalił się od Krakowa

Dzień dobry, poproszę bilety do kontroli ; znane wszystkim słowa padają z ust konduktora. Pani Monika wyciąga wcześniej kupiony bilet, za który zapłaciła 42zł. Na blankiecie widnieje jeszcze informacja, iż pasażer pokonuje trasę liczącą 396 km. Szybko okazuje się, że trasa z Krakowa do Poznania wg konduktora wcale nie liczy 396 km, a 408. Nagle w kilka dni Poznań oddalił się od Krakowa o 12 km. Geograficzna sensacja? Nic z tych rzeczy. Oba miasta w dniu zakupu i w dniu podróży

dzieliła ta sama odległość, ale nie wg Przewozów Regionalnych. Pani Monika musiała dopłacić wg nowego taryfikatora 2 zł i dodatkowe 5 zł za przysłowiową przysługę konduktora, czyli tzw. opłatę manipulacyjną.

Kontakt

 

Jeżeli macie Państwo ciekawe propozycje i sugestie odnośnie działalności naszego  Związku oraz naszej strony internetowej prosimy  pisać na nasz adres e.mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Najciekawsze sugestie z pewnością zostaną  uwzględnione a artykuły i zdjęcia zamieszczone.

Działamy we wszystkich zawodach oraz wszystkich największych  Spółkach Kolejowych:

PKP Cargo S.A.

Przewozy Regionalne Sp. z o.o.

PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

PKP Intercity S.A.

DB Schenker Rail Polska S.A.

CTL Logistics

"Dolkom" i innych

 

KONTAKT:

Krajowa Sekcja Kolejarzy Związku Zawodowego "Kontra"

ul.Dworcowa   13, 58-300 Wałbrzych

ul.Magazynowa 8, 88-100 Inowrocław

tel. kom. 604-936-027, 603-969-944, 668-968-165

tel/fax    746-374-466, 525-184-113

e-mail. Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. , Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

-Komisja Międzyzakładowa

w Wałbrzychu

ul: Dworcowa 13

58-300 Wałbrzych

tel/fax 74-637-4466

kol. 974-637-4466

kom.604 936 027

e.mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

-Komisja Międzyzakładowa

we Wrocławiu

ul.Joannitów 13 p. 60

50-525  Wrocław

tel/fax 71-717-1019

kol. 971-717-1019

kom. 691-467-967

kom.604-936-027

e.mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

-Komisja Międzyzakładowa

w Poznaniu

Piotr Budziak

ul.Kolejowa 23

60-717 Poznań

tel. 884 355 207

e.mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

 

-Komisja Zakładowa

w Bydgoszczy

przy ZLK Bydgoszcz

Magazynowa 8,

88-100 Inowrocław
tel/fax 52-518-41-13
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

-Komisja Międzyzakładowa w Opolu

Stanisław Kasprzyk

tel.885 701 147

698 303 671

 

- Komisja Międzyzakładowa w Warszawie

Cezary Bonalski

533 644 643

 

 

 

Komisja Krajowa Związku Zawodowego "Kontra"

Wolności 293 II piętro pp 9
41-800 Zabrze

telefon/faks:
 

32 376 42 00

32 376 42 01
32 253 73 25

e.mail:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ,      www: zzkontra.pl

Przyłącz się !

Chcesz do nas przystąpić?  Chcesz założyć Organizację Zakładową?

Zadzwoń do naszej Komisji Krajowej.

 

Jeśli Chcesz działać w firmie kolejowej Zadzwoń do Krajowej Sekcji Kolejarzy.

 

Wszelkie informacje znajdziesz w zakładce "kontakt".

Będąc naszym członkiem:

Jesteś ubezpieczony od następstw ewentualnych szkód wyrządzonych pracodawcy.

 

Jeśli tak się stanie nie będziesz Zwracał kosztów swojego błędu, Związek  pokryje je za Ciebie.

 

Masz dostęp do szerokiej pomocy i porad prawnych w sprawach zawodowych i  życiowych. Nasza kancelaria prawna pomoże i napisze za Ciebie pismo procesowe, skargę odwołanie do wszelkich instytucji, udzieli zastępstwa procesowego. Nie będziesz już musiał wydawać dużych pieniędzy na adwokatów. U nas po prostu to Masz i co więcej nic za to nie Płacisz.

 

 

 

Żaden inny Związek Zawodowy Tobie tego nie zaoferuje, chociażby dlatego warto być z nami.

Będąc naszym członkiem Możesz być pewnym, że Twoje problemy  w sprawach zawodowych i życiowych nie zostaną pozostawione bez  naszej pomocy.

 

Jako członek nie Jesteś tylko płatnikiem składek, Jesteś osobą która ma wpływ na to co się dzieje w otoczeniu , gdyż  Ty też współdecydujesz o kierunku naszych działań.